poniedziałek, 5 listopada 2012

...

…sporo czytam ostatnio ( na blogach) o surviwalu i dochodzę do wniosku że zbyt dużo tam teoretyków...ja jestem za praktyką, ona wszystko zweryfikuje, klikać każdy sobie może, jeden lepiej drugi...jeszcze lepiej…jak w życiu: liczą się czyny nie zamiary…dlatego postanowiłem sobie w każdy weekend popełniać coś surviwalowego…i tak zgodnie z postanowieniem wykombinowałem, że sobie w niedzielę popichcę (pogotuję)...jak na osobę która na codzień je "na mieście" to gotowanie może okazać się niezłym surviwalem, jak również dla innych, ktorzy potem to muszą zjeść ;) ...tym bardziej że gotowanie jest mi znane z TV, więc  pomysł weekendowej lekcji pichcenia w byle jakich warunkach mi się spodobał...
...I tak gotowałem w parowaczce makaron  wraz z  cebula i pomidorami (są zazwyczaj najłatwiej dostępne więc myślę że warto na nich potestować)...wyszło co wyszło; dzielnie zjadłem ;) zatwardzenia nie było, a wręcz przeciwnie ( sporo cebuli było, więc wiadomo co się później działo ;) 
...Wnioski: 
----> makaron lepiej nie warzyć na parze tylko w wodzie bo zajmuje to około 2-3 godzin, więc też powinien być cieniutki...
----> ryż będzie lepszym rozwiązaniem, gdyż wystarczy go zagotować i pozostawić i dalej dojdzie...
 ----> nie wrzucamy wszystkiego naraz bo zanim się jedno ugotuje to drugie się rozgotuje...
 ----> coś do "okraszania" dla smaczku wart mieć ( smalec ze skwarami )...

...Postanowiłem robić po trosze ZAPASY...i tak: podczas normalnych zakupów dokupuje jakieś 20% więcej i te właśnie % ( O!!!   %.  ;), właśnie !!!! Wódeczkę też warto mieć, alkohol to zawsze jest niezła waluta wymienna ) idzie na zapas…są to: sardynki, szprotki w puszce, ryż, makaron, kasza...jeszcze nie mam pomysłu na chabaninę (mięso), ale to pewnie na konserwach się skończy…wodę mam ze swego źródełka…ale mimo to trza będzie zakupić w butelkach 5 l., to jednak myślę że zrobię dopiero wtedy jak się będzie zanosiło na najgorsze ( oby nigdy to nie nastąpiło)…oczywiście zapasy muszą być urozmaicone…
....stale dbam o kondycje codziennie no może co dwa dzionki: bieganie, chodzenie, góry (mam rzut beretem), basen…zamiast windą to z buta do góry gonię i tak na codzień sobie utrudniam by coś dla kondycji popełniać…no a na ten weekend już mam PLAN...

...wiem że może to komuś wydać się banałem co wyżej napisałem, no cóż dla mnie to nie jest ;)...


1 komentarz:

  1. Jeżeli chodzi o mięso to pomyśl o suszonym.
    "ale mimo to trza będzie zakupić w butelkach 5 l., to jednak myślę że zrobię dopiero wtedy jak się będzie zanosiło na najgorsze "

    To podstawowy błąd, a co jeżeli w razie "W" zamkną sklep? Nie dlatego, że gdzieś tam wybuchnie wojna i tylko Ty będziesz o tym wiedział. tylko z jakiegoś błahego powodu... awaria sieci energetycznej?
    Woda 5l w DINO kosztuje 1,50. Tak więc warto nieco grosza zainwestować.
    Pomysł z wódką jak najbardziej, alkohol się zawsze przyda.

    OdpowiedzUsuń