...niektórzy ludzie żyją skłóceni z innymi, skłóceni z samymi sobą,skłóceni ze swym życiem...wtedy zaczynają odgrywać spektakl według swojego własnego scenariusza, który jest odbiciem ich własnych obaw, lęków i frustracji...
....szkoda tylko, iż nie mogą grać w tej sztuce sami i wciągają w nią innych...aktorów...
środa, 21 listopada 2012
poniedziałek, 5 listopada 2012
...
…sporo czytam ostatnio ( na blogach) o surviwalu i dochodzę do wniosku że zbyt dużo tam teoretyków...ja jestem za praktyką, ona wszystko zweryfikuje, klikać każdy sobie może, jeden lepiej drugi...jeszcze lepiej…jak w życiu: liczą się czyny nie zamiary…dlatego postanowiłem sobie w każdy weekend popełniać coś surviwalowego…i tak zgodnie z postanowieniem wykombinowałem, że sobie w niedzielę popichcę (pogotuję)...jak na osobę która na codzień je "na mieście" to gotowanie może okazać się niezłym surviwalem, jak również dla innych, ktorzy potem to muszą zjeść ;) ...tym bardziej że gotowanie jest mi znane z TV, więc pomysł weekendowej lekcji pichcenia w byle jakich warunkach mi się spodobał...
...I tak gotowałem w parowaczce makaron wraz z cebula i pomidorami (są zazwyczaj najłatwiej dostępne więc myślę że warto na nich potestować)...wyszło co wyszło; dzielnie zjadłem
zatwardzenia nie było, a wręcz przeciwnie ( sporo cebuli było, więc wiadomo co się później działo ;)
...Wnioski:
----> makaron lepiej nie warzyć na parze tylko w wodzie bo zajmuje to około 2-3 godzin, więc też powinien być cieniutki...
----> ryż będzie lepszym rozwiązaniem, gdyż wystarczy go zagotować i pozostawić i dalej dojdzie...
----> nie wrzucamy wszystkiego naraz bo zanim się jedno ugotuje to drugie się rozgotuje...
----> coś do "okraszania" dla smaczku wart mieć ( smalec ze skwarami )...
...Postanowiłem robić po trosze ZAPASY...i tak: podczas normalnych zakupów dokupuje jakieś 20% więcej i te właśnie % ( O!!! %. ;), właśnie !!!! Wódeczkę też warto mieć, alkohol to zawsze jest niezła waluta wymienna ) idzie na zapas…są to: sardynki, szprotki w puszce, ryż, makaron, kasza...jeszcze nie mam pomysłu na chabaninę (mięso), ale to pewnie na konserwach się skończy…wodę mam ze swego źródełka…ale mimo to trza będzie zakupić w butelkach 5 l., to jednak myślę że zrobię dopiero wtedy jak się będzie zanosiło na najgorsze ( oby nigdy to nie nastąpiło)…oczywiście zapasy muszą być urozmaicone…
....stale dbam o kondycje codziennie no może co dwa dzionki: bieganie, chodzenie, góry (mam rzut beretem), basen…zamiast windą to z buta do góry gonię i tak na codzień sobie utrudniam by coś dla kondycji popełniać…no a na ten weekend już mam PLAN...
...wiem że może to komuś wydać się banałem co wyżej napisałem, no cóż dla mnie to nie jest ;)...
...I tak gotowałem w parowaczce makaron wraz z cebula i pomidorami (są zazwyczaj najłatwiej dostępne więc myślę że warto na nich potestować)...wyszło co wyszło; dzielnie zjadłem
...Wnioski:
----> makaron lepiej nie warzyć na parze tylko w wodzie bo zajmuje to około 2-3 godzin, więc też powinien być cieniutki...
----> ryż będzie lepszym rozwiązaniem, gdyż wystarczy go zagotować i pozostawić i dalej dojdzie...
----> nie wrzucamy wszystkiego naraz bo zanim się jedno ugotuje to drugie się rozgotuje...
----> coś do "okraszania" dla smaczku wart mieć ( smalec ze skwarami )...
...Postanowiłem robić po trosze ZAPASY...i tak: podczas normalnych zakupów dokupuje jakieś 20% więcej i te właśnie % ( O!!! %. ;), właśnie !!!! Wódeczkę też warto mieć, alkohol to zawsze jest niezła waluta wymienna ) idzie na zapas…są to: sardynki, szprotki w puszce, ryż, makaron, kasza...jeszcze nie mam pomysłu na chabaninę (mięso), ale to pewnie na konserwach się skończy…wodę mam ze swego źródełka…ale mimo to trza będzie zakupić w butelkach 5 l., to jednak myślę że zrobię dopiero wtedy jak się będzie zanosiło na najgorsze ( oby nigdy to nie nastąpiło)…oczywiście zapasy muszą być urozmaicone…
....stale dbam o kondycje codziennie no może co dwa dzionki: bieganie, chodzenie, góry (mam rzut beretem), basen…zamiast windą to z buta do góry gonię i tak na codzień sobie utrudniam by coś dla kondycji popełniać…no a na ten weekend już mam PLAN...
...wiem że może to komuś wydać się banałem co wyżej napisałem, no cóż dla mnie to nie jest ;)...
niedziela, 4 listopada 2012
Dzień z życia Polaka
...Dzień z życia Polaka...
...Wstaje rano, włącza japońskie radyjko, zakłada amerykańskie spodnie, wietnamski podkoszulek i chińskie tenisówki, po czym z włoskiej lodówki wyciąga niemieckie piwo z niby polskiego browaru. Siada przed koreańskim komputerem i w … amerykańskim banku zleca przelewy za internetowe zakupy w Anglii, po czym wsiada do czeskiego samochodu i jedzie do francuskiego hipermarketu na zakupy. Po uzupełnieniu żarcia w hiszpańskie owoce, holenderskie warzywka, belgijski ser i greckie wino wraca do domu. Włącza prąd za który zapłaci szwedom. Gotuje obiad na rosyjskim gazie . Na koniec siada na włoskiej kanapie i… szuka pracy w polskojęzycznej niemieckiej gazecie – znowu nie ma! Zastanawia się, dlaczego w Polsce nie ma pracy???...
...ech...wyprzedali nas, a my nic...daliśmy się orżnąć...aż się gadać nie chce...
Subskrybuj:
Posty (Atom)